Recenzja gry "City Life" Kiedy ja ostatni raz grałem w strategię ekonomiczną? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Jest tak nie dlatego, że rzeczonego gatunku nie lubię, wprost przeciwnie – tego typu tytuły ubóstwiam. Jest tak dlatego, że jak kiedyś co druga wydawana gierka była strategią ekonomiczną, tak teraz, wśród nowości, reprezentantek tego gatunku próżno szukać. A jeszcze próżniej (bardziej próżniowo) jest na rynku tak zwanych city builderów, czyli programów, w których zadaniem gracza jest budowa całego miasta. W Monte Cristo jednak nie próżnują – niedawno, wbrew powszechnym trendom, ukazała się ich strategia ekonomiczna, a zarazem city builder, o tytule City Life. Oto recenzja tego tytułu. Moja przygoda z grą rozpoczęła się tak, jak zwykle – instalacją. W trakcie kopiowania plików na dysk twardy zachęcam Cię, drogi Czytelniku, abyś poszedł za moim przykładem i zapoznał się z pouczającymi informacjami, zawartymi w liczącym sobie czterdzieści stron „Podręczniku gracza”. Kiedy już to zrobisz z całą pewnością okaże się, że stosunkowo krótka, bo licząca sobie tylko dwa gigabajty instalacja już się zakończyła i że możesz rozpoczynać zabawę. Teraz o niej słów kilka.

Banki internetowe


Bank to przedsiebiorstwo wykonujace dzialalnosc polegajaca na przyjmowaniu depozytow, udzielaniu kredytow, wydawaniu instrumentow pieniadza elektronicznego oraz innych czynnosci, okreslonych przepisami prawa i wymienionych w statucie banku.

Nazwa "bank" pochodzi od wloskiego slowa banco, oznaczajacego lawke, przy ktorej pracowali wloscy handlarze zajmujacy sie przekazywaniem monet kruszcowych od jednych klientow do drugich.

Na gruncie obowiazujacych przepisow uzywanie nazwy "bank" (oraz "kasa") jest zastrzezone wylacznie dla bankow w rozumieniu przepisow prawa bankowego.

Zrodlo: wikipedia.org


Banki
  • Adult
  • Arts
  • Business
  • Computers
  • Games
  • Health
  • Home
  • Kids and Teens
  • News
  •  
  • Recreation
  • Reference
  • Regional
  • Science
  • Shopping
  • Society
  • Sports
  • World


  • Hammer & Sickle - recenzja Coraz częściej zasiadając do gry wojennej zastanawiam się, jak długo jeszcze twórcy będą eksploatować w swych produkcjach temat konfliktu z lat 1939-1945. Głównie zadanie sobie ułatwiają autorzy strategii czasu rzeczywistego i strzelanin, opierając swoje tytuły na autentycznym scenariuszu. A może by tak czasem nieco się wysilić i zaimplementować wątek fabularny z przed lub po drugiej wojnie światowej? Na całe szczęście jest studio Nival Interactive, które powinniśmy kojarzyć z takimi markami, jak Blizkrieg, Evil Islands, Etherlords, czy wreszcie Silent Storm. Właśnie ci developerzy odpowiadają również za produkcję recenzowanej gry, bazującej gdzieniegdzie na ostatnim z wymienionych tytułów. Już chociażby przez wzgląd na przeszłość twórczą niniejszej korporacji powinniśmy się zainteresować Hammer & Sickle: Czerwony Sztorm. Nawiązując do poprzednich akapitów napiszę, że autorzy postanowili umieścić akcję swojej produkcji w realiach powojennych, a konkretniej w roku 1949, na terenie tamtejszych okupowanych Niemiec. Scenariusz jest fikcyjny, lecz realia do jakich nas przeniesiono – jak najbardziej prawdziwe.